• Wpisów:312
  • Średnio co: 4 dni
  • Ostatni wpis:43 dni temu
  • Licznik odwiedzin:61 778 / 1470 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
“ten dzień”
W życiu każdego nadchodzi taki ranek, w którym po otworzeniu oczu nachodzą miliony myśli, na bilion tematów. I w całej tej burzy domniemań dociera do nas najistotniejsza wiadomość, “ten dzień to dziś”. To właśnie DZIŚ mam zrobić pierwszy krok do zmiany, to najlepszy moment w moim życiu aby podjąć działanie by ulepszyć to co dotąd wydawało się niedokończone i zbyt kontrowersyjne( czyli obecne miejsce w którym się znajduję na ścieżce mego istnienia). I właśnie DZIŚ trzeba postąpić tak jak dotąd brakowało Ci na to odwagi! To właśnie DZIŚ masz szansę aby to co dotąd było nie do osiągnięcia stało się o krok bliżej Ciebie! TEN DZIEŃ TO DZIŚ! Nawet jeśli otwierając oczy nie odczytałeś tego to możesz teraz obudzić to pragnienie! TEN DZIEŃ TO DZIŚ!!
 

 
,,Anonim”
Pod ostatnim postem dostałam anonimowy komentarz :

“Całe życie brałam ból i błędy innych na klatę. Niemiłosiernie bolało. Nieskończenie. Ale już nie. Skończyła się moja cierpliwość. Albo każdy sam będzie trzymał siebie za mordę, grzecznie i pokornie - albo idź pan/pani swoją drogą i nie truj mi życia... I co Ty na to stanowisko?”

Co ja na to stanowisko? Odpowiedź nasuwa mi się od razu, otóż ten rozdział również występował w moim życiu aby czyjeś dobro stawiać ponad siebie, wielokrotnie to robiłam i za każdym razem czułam pokrzywdzenie i zadawane mi rany. Bo jak bardzo boli gdy dajesz z siebie wszystko a ktoś przysłowiowo wbije Ci nóż w plecy?.. I ta droga doprowadziła mnie do dnia, w którym zostałam sama jak palec! Nikogo nie interesowało jak bardzo potrzebuję pomocy, nawet terapeuta wydawał się być tak zdystansowany do mnie, że po prostu zerwałam z nim kontakt. Nic ani nikt nie jest w stanie Ci pomóc jeśli sam/a o siebie nie zawalczysz! Tak jest od setek tysięcy lat i nie ma siły potrafiącej to zmienić! Stanowisko niech każdy “trzyma się za mordę” ma swoje dwie strony jak wszystko na tym, świecie i trzeba znać granice. Wszyscy powinniśmy sobie je wyznaczyć i umieć się nimi ‘posługiwać’, bo sedno nie tkwi w tym aby pomiatać ludźmi bądź olewać ich ale potrafić im odpuścić nawet najgorsze zadane rany nam i po prostu o nich zapomnieć. Najtrudniejsza walka tkwi aby osobę ściągająca nas w dół zadającą rany i jakąkolwiek by ona nie była sprawić aby stała się obojętna dla naszego życia!.. Zawsze w tych sytuacjach nasuwają mi się słowa “ Lepiej wybaczyć Jej/Jemu bo on wkurza mnie teraz, ale ja zaraz sobie stąd pójdę i zajmę myśli czymś innym a Ona/On już zawsze musi z sobą żyć i wkurzać się samym byciem” To moja teoria na rany zadawanych ludzi. Doskonale wiem, że nie są to łatwe sprawy bo gdy w grę wchodzą ludzie naprawdę bliscy sercu, to poprzeczka dźwiga się automatycznie, ale PAMIĘTAJMY!! NIE MA RZECZY NIEMOŻLIWYCH!!
 

 
“Maszyny do zadawania ran”

Od dłuższej chwili trwającej kilka tygodni staram się interpretować powyższe słowa, na wiele sposobów. I za każdym razem gdy je powtarzam, w głowie pokazują mi się obrazy ludzi i najróżniejsze sytuacji w ich wykonaniu. Przykładów jest mnóstwo ale te najogólniejsze najbardziej drażnią duszę. Wstajesz rano masz piękny dzień, jednak on w chwili przechodzi w sytuację, w której nie zgadzasz się z drugą osobą do swoich poglądów co robisz? Na początku starasz się być “mądrzejszy” i rozmowę prowadzić tak aby dojść do kompromisu, bądź w jakiekolwiek wyjście. Całą sytuację starasz się przyjąć “na klate” posłuchać i dogadać się.. Ale nie, Twój rozmówca w każdym milimetrze dialogu przekonuję, że to On ma rację a Ty zwyczajnie się mylisz.. Dochodzi parę słów, które po prostu biorą górę nad rozsądkiem i leci odwet w postaci kolejnych niepotrzebnych słów. W tym momencie rozpoczynasz małym płomieniem ogromny pożar, który zaraz bezustannie zacznie w Tobie buzować i rozprzestrzeniać się w każdym centymetrze Twojego ciała. Gdy ten początkowy żar przeistacza się w ogień pełen gorąca, słowa wylatują jak pociski aby osłabić a nawet “zabić” swojego przeciwnika, w tej samej chwili otrzymując dawkę solidnych raniących niesamowicie słów. Człowiek z bezbronnego stworzenia staje się maszyną zadającą pełen magazynek strzałów raniących naszą osobowość, wartościowość, poczucie godności oraz wiary w to co najważniejsze.
Znacie to?
Ludzi nie da się zmienić, tylko My sami możemy zapanować nad swoim życiem, i tylko My decydujemy po której stronie się znajdujemy. Możesz być tym, który bezustannie “strzela”, bądź tym, który wypracuję sobie tarczę ochronną a wszystko spłynie po Tobie bez koniecznego odwetu. Decyzja należy do Ciebie.
  • awatar Gość: Całe życie brałam ból i błędy innych na klatę. Niemiłosiernie bolało. Nieskończenie. Ale już nie. Skończyła się moja cierpliwość. Albo każdy sam będzie trzymał siebie za mordę, grzecznie i pokornie - albo idź pan/pani swoją drogą i nie truj mi życia... I co Ty na to stanowisko?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Słowa potrafią ranić, ludzie potrafią uodpornić się na nie. Ale te płynące z ust matki potrafią przebić każdy mur i wbić się prosto w serce, pozwalając na wykrwawienie..
  • awatar Rózia Fruzia ♕: Smutna sentencja, bardzo prawdziwa :| Bo najbardziej ranią nas osoby, które kochamy!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Witajcie, powróciłam po długiej przerwie.. Czym spowodowana? Tygodniowy wyjazd na obóz sportowy, sesja i czas przemyśleń. To co przez ten czas wydarzyło się w moim życiu chyba nigdy by mi się nawet nie wyobraziło na trzeźwo.. Duże wyzwania, niedopowiedzenia, zauroczenia, zjednoczenie, imprezy, alkohol, alkohol, wewnętrzny upadek, próba podniesienia i zmiany na lepsze. To tak w ogromnym skrócie, a tak poza chyba muszę się zagłębić w tematykę snów. Mieliście już tak, że śnicie a później ten sen chociaż w połowie spełnia się?
  • awatar Pantokratorka: Ja mam takie szczególnie w dużym stresie (egzaminy, sesja). Mam wtedy bardzo symboliczne sny, a te układy i symbole odzwierciedlają sytuacje, jakie potem mają miejsce
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Koniec z wylewaniem żali za czyjes zachowanie, ostatnio ludzie pokazali mi tyle swoich postapien ze głowa niemal eksplodowala a wartości połączyły się ze zwątpieniami. Najwyższy czas wrócić do miejsca, które dawało ukojenie i chociaż droga zacznie byc na minusie to doskonale wiem ze z czasem przyniesie owocne plusy.
 

 
Od dawna czułam w sobie spore napięcie, pisałam niejednokrotnie że coś nie tak jest i w końcu dziś z czystym sumieniem i niewiadomo skąd ogromnym bólem głowy mogę powiedzieć że wszystko ze mnie zeszło, w momencie w którym słyszysz głos człowieka, którego podziwiasz i obdarzasz ogromnym szacunkiem. Wczoraj po raz kolejny spędziłam kilka godzin na koncercie człowieka, który na każdym swoim występie zaskakuję czymś niespodziewanym. Publiczny telefon do swojej rodziny i ukazanie ich wszystkim, obrona jednego z uczestników przed ochroną wszystko to pokazuję szacunek jakim darzy drugą osobę. Oczywiście nie obeszło się bez diss'u na jedną z dziewczyn, która ukazała swoją płytkość i zwyczajną durnotę, ale później również była publicznie przeproszona za taką reakcje zwrotną. Mogłabym pisać jeszcze z trzy godziny o tym wydarzeniu, ale pragnę powiedzieć tyle,że nawet gdy zostajesz sam i nie masz z kim iść na jakieś wydarzenie czy tylko spacer a potrzebujesz to zrób to! Zrób to dla siebie a nie pożałujesz!



Jeśli ktoś nie miał doczynienia z tą osobą, zdecydowanie polecam!:
  • awatar tkwiąca_w_miejscu: A kto to bo nie znam? ;D Cieszę się, że ten koncert tak na Ciebie wpłynął, oby więcej takich możliwości :)
  • awatar ms moth: Cieszę się, że wszystko z Ciebie zeszło. :) Wiem coś o tym jak koncerty, zwłaszcza ulubionych wykonawców tych których ceni się nie tylko za muzykę, którą tworzą ale też za to jakimi są ludźmi potrafią czasem zdziałać cuda. :)
  • awatar Pantokratorka: Dooooobrze jest ogarnąć dobry koncert! :) I choć dawno go nie słuchałam, to jednak mam sentyment do kilku kawałków :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Moje 5 powodów dlaczego warto:

“Się uśmiechać”:
W takich sytuacjach jak poniżej opisanej lubię się odwrócić na pięcie i znaleźć coś co zmieni moje zirytowane myśli na coś wartościowego. Właśnie wtedy wymyślam sobie przeróżne “zabawy myślowe” dzięki którym jestem jeszcze bardziej szczęśliwa niż 15 min temu a powinnam chodzić i przeklinać Tym także sposobem odciągam wszystko co negatywne zastępując np właśnie powodami dla których to ja LUBIĘ się uśmiechać. Można to urozmaicać na wiele sposobów, ale czasem zajmuje to naprawdę sporo czasu, bo odpowiedzi muszą być naprawdę szczere..

1. Uatrakcyjnia, tzn? : niesamowicie wzbogaca człowieka, uśmiechnięta osoba jest bardziej atrakcyjna od chodzącego smutasa, zwraca na siebie uwagę.

2. Efekt zwrotny - zaraźliwy: uważam go za ziarno nadziei, obdarzając nim kogoś zarażasz bo na ogół ludzie odwzajemniają go a dzięki temu druga osoba rodzi go na swojej twarzy, co wiążę się z lepszym poczuciem.

3. Uciera nosa: o tak to jeden z tych powodów, który lubię używać w niżej opisanych sytuacjach. Jeśli, ktoś próbuję Ci dogryźć, kolokwialnie mówiąc zwyczajnie zgnoić byś się zamknął albo głupio poczuł, a Ty po prostu się uśmiechasz i jednocześnie dajesz do zrozumienia, że Twój pies bywa inteligentniejszy Ty faktycznie zaczynasz się śmiać z kogoś a w nim wrze osłupienie.

4. Odbiera 0.5 kg smutku: Zawsze gdy coś jest nie tak, zaczynasz tracić barwy dnia mając jednocześnie ochotę zjeść cały świat, warto się uśmiechnąć. Do kogokolwiek a gdy nie ma nikogo w pobliżu wybuchnij śmiechem. Cholernie trudno wyobrazić sobie takie zachowanie a co dopiero przemóc się ale to na prawdę pomaga i odbiera zbędne kilogramy smutku ciążące na naszej duszy

5. To zdrowie: Dzięki przeprowadzanym badaniom wiadomo, że śmiech wpływa na lepsze funkcjonowanie organizmu, obniża ciśnienie krwi oraz wspomaga układ odpornościowy. I chociaż czynność wydaję się zupełnie nie powiązana ze zdrowiem to jest ściśle z psychiką, która odpowiada za nasze zdrowie.

Nie wierzysz zrób sobie tygodniowy test! Codziennie wypisuj na kartce, bądź zapamiętuj 5 powodów dla których warto się uśmiechać wg Ciebie! Pamiętaj aby się nie powtarzały i nie zapominaj stosować!!


  • awatar hi_daarling: tak wiosennie i pozytywnie :)
  • awatar Miryam: ja sie zawsze głupio cieszę, nawet kiedy naprawdę jestem w stanie depresyjnym. Choć wszyscy mówią, że na pierwsze wrażenie to wyglądam jakbym chciała wszystkich pozabijać :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Czy tylko ja mam tak, że spotykam w swoim życiu tak różnorodnych ludzi gdzie potrafią zmieniać swoje zachowanie w przeciągu tygodnia? A czasem nawet kilku godzin? Mówią że im więcej z siebie dasz tym bardziej będą chcieli, i coś w tym prawdy jest a mimo wszystko gdzieś mi się to zwraca Tak na mojej drodzę pojawiła się pewna osoba, która zmienia swój stosunek do mnie jak zawieje wiatr, ma o sobie wysokie mniemanie i nie krytykuję tego, jest to kobieta (trzeba przyznać że bardzo ładna i ma swój talent w pewnej dziedzinie) ale im dłużej ją znam tym dziwnie mi się rozgryza jej charakter, ostatnimi czasy był okres gdzie odnosiła się do mnie w normalny sposób, jednak w momencie gdy ktoś (wyżej postawiony od nas) w jakiś sposób “wywyższył” mnie <zajęłam miejsce wspominanej osoby> jej stosunek odwrócił się o 180 stopni. Zazdrość? Jak dla mnie śmieszne ponieważ to jednorazowa sytuacja, gdzie zapewne za niedługo wróci na swoje miejsce, po drugie nie wciskałam się o to, po prostu dałam z siebie pomysł o jaki proszono a ona siedziała obok bez jakiegokolwiek słowa. Po trzecie wciąż staram się być w porządku do tej osoby, ale otrzymuję fochy i chamskie teksty jakimi ciągle potrafi się odezwać. Z jednej strony mam obojętność na takie zachowanie, ale mimo wszystko ciężko jest żyć w otoczeniu osoby, która ma coś do Ciebie ale nie powie wprost tylko robi z siebie “księżniczkę wiecznie niezadowoloną”. Nie zwalam winy na nią bo być może moje zachowanie ją zwyczajnie męczy, szkoda że gdy coś potrzebuje ton zupełnie się zmienia.. Chyba faktycznie jest coś ze mną nie tak, w końcu o wiele lepiej dogaduję się z facetami..



  • awatar hi_daarling: a nic nie mów, to tak częste jest, że ja sama się kilka razy natknęłam. Zazdrość powinna być uważana za chorobę patologiczną
  • awatar Pantokratorka: Daj spokój, absolutnie nie ma co się przejmować, bo jej reakcja to tak naprawdę jej osobisty problem :) Próbowałaś zapytać, może być z ciekawości, albo by otwarcie się zmierzyła i jakoś ustosunkowała do swojego zachowania, skąd te dogryzki się biorą z jej strony? Czy wolisz już się w to nie mieszać? :) Swoją drogą, skoro potrafi się tak zachować, to mogę sobie tylko wyobrazić jak trudno jej się znosi cudze pozytywne działania :P PS. Baaardzo dziękuję za uznanie!
  • awatar ms moth: A, i dziękuje za odpowiedz jeśli chodzi o aparat. Chyba też się skuszę na niego, lecz trochę czasu pewnie minie zanim uzbieram :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Dlaczego oczekujemy szczęścia i poprawy żyjąc wciąż swoimi problemami?
Kolejny paradoks powstający na naszej drodze życiowej, gdy pragniemy dostać odrobinę promieni słońca jednocześnie mając w sobie masę problemów obaw i wątpliwości? Jak mamy widzieć jasność ciągle gasząc światło? To tak jakbyśmy próbowali utopić rybę, czy nauczyć ślimaka aportować..


(Mój luby po 3 latach związku dowiedział się że medytuję i to całkiem przez przypadek)

Spontan cd: Łapcie ciepełko sprzed kilku dni
  • awatar Pantokratorka: Przepiękne promienie i to przenikanie się barw... mam takie ciary, że szok! :)
  • awatar Safiye ツ: Medytacja dobra rzecz :)
  • awatar ms moth: Twoje wpisy zawsze dają mi dużo do myślenia. :) Będę miała rozkminę na dzisiejszą, bezsenną noc :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Normalność stała się dla nas problemem..

Wczorajszy spontaniczny wyjazd dał więcej niż bym przypuszczała, oto jeden z jego efektów:
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Od pewnego czasu powróciło coś co kiedyś przez bardzo długo we mnie siedziało, stan w którym pozwalam sobie na uszczypliwe komentarze, szybką złość i wprowadzenie się do kłótni, których bardzo nie lubię. Pozwolenie na satysfakcję że puściłam wodzę emocjom nerwom i brzydkim przekleństwom, które dotąd wyeliminowałam ze swojego życia.. Dzieję się tak nie dlatego że wina leży w tych, którzy doprowadzają mnie do tego stanu lecz przez to że pozwalam na to. Tak właśnie zbyt często pozwalamy na ingerencję ludzi w naszym życiu.. Nikt nie powinien być w stanie zakłócić naszej prowadzonej harmonii, i tylko Ty możesz zdecydować nad stanem emocji! Ty jesteś swoim królem nie pozwól by inni Tobą kierowali! Znajdź swój sposób na życie i nie bój się zostać sam! Samotność pozwala na zrozumienie więcej i nadaje cel, który po drodze przyślę Ci dobroć!


(Chwila zabawy sprzętem):
 

 
"Samotność kluczem kochania?"

Jestem typem człowieka, który uwielbiam kontakty z ludźmi wiedzieć co się u nich dzieje, dzielić się pomocą, uśmiechem czy też dobrą radą. Ale w całej mnie jest jeszcze jedno uczucie zwane miłością, którą odnosi się do samotności. O tak ten stan izolacji pozwala na odsapnięcia od problemów, kłótni, żartów, rozmów.. Moment, w którym zapadam się w siebie samą i swoje myśli porywające w nieograniczoną przestrzeń swoich wyobrażeń, staję się kwintesencją bycia. Otaczająca akustyka miejskiego folkloru, staję się fenomenalnym dopełnieniem stanu nadzwyczajnego samopoczucia.


  • awatar ms moth: Ha! Byłam tam :D Eh, ubolewam tylko, że tak często kiedyś bywałam w Twoim mieście, a teraz nie mam okazji. :( Ale dalej pamiętam o Twoim zaproszeniu, chętnie skoczyłabym na jakąś kawę czy cokolwiek, zwłaszcza, że im dłużej Cię czytam tym więcej dostrzegam podobieństw między nami m.in. także w tym wpisie. :)
  • awatar Rózia Fruzia ♕: Być samym ze sobą (lub wtulić się w osobę ukochaną) to cieszy po całym dniu spędzonym z ludźmi.
  • awatar Safiye: Ja pracuje w hotelu, więc na co dzień mam kontakt z masą ludzi. Więc kiedy wracam do domu, mam ochotę raczej spędzać czas sama w spokoju.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Jest coś co poczułam, że powinnam zmienić w swoim życiu. Niby każdego dnia wyglądam tak samo, to mimo wszystko któryś z elementów tworzących całość, zapadł w bezczyn. Tak jakby bił we mnie jednak schowany pod warstwą śpiączki, próbował się obudzić ale bezskutecznie. Przez to urodziło się poczucie, w którym cały organizm przestał poprawnie funkcjonować, wzrok stał się krótszy na piękno otaczające, węch i dotyk zatrzymały się bezwładnie nie odczuwając już radości, słuch poszukuję jakichkolwiek dźwięków w odbijającym się echu, a obecny stan bycia wydaje się pospolicie mdły..
Być może zabrzmi to jak frustracyjne wołanie o pomoc, ale to nie ten kierunek do którego pragnę zmierzyć, to co zamierzam? Chcę zmienić bieg zdarzeń i na nowo zawalczyć o zmianę, której tak bardzo potrzebuje ludzka jednostka, a mimo wszystko nie potrafi zebrać się na walkę z przeciwnościami..


  • awatar Safiye: Pięknie napisane
  • awatar Miryam: wiedz, ze zmiana czegokolwiek zmieni wiele w twoim życiu :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
“Nie”

3 litery, jedno słowo takie proste a zarazem sprawia nam tak ogromny problem.
Jak często powtarzasz sobie, że koniec z życiem dla innych i stawiasz na siebie? Jak często nie odmawiamy bo po prostu nie chcemy komuś zrobić przykrości, boimy się i wolimy przełożyć to na swój koszt?..
Faktem jest że warto poświęcać się dla innych, robić coś dla drugiej osoby, coś swoim kosztem aby zobaczyć bezcenną radość i uśmiech.. Jednak w całej tej machinie dobroci warto pamiętać o wyznaczonej granicy, w której ten czyn będzie uprzejmością a nie wykorzystywaniem słabości. Dookoła mnie krąży mnóstwo takich przypadków jak i ja sama stałam się od pewnego czasu przykładem, który daje się zwyczajnie wykorzystywać, ponieważ boi się obrazy najbliższej osoby gdy mówię “nie”.. Tłumacząc sobie, że warto działać dla innych, przeoczyłam moment oddalenia się od swoich dotychczasowych wartości.. Poświęcając się dla zachcianek innych, tracimy coś najcenniejszego SIEBIE!

c.d.n



#sobota#pierwszy#stopień#wolf#
  • awatar Miryam: nie potrafię odmówić osobom, które są mi bliskie, no chyba że ktoś prosi mnie o coś naprawdę niezgodnego z moim sumieniem, poglądami..to wtedy nie.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Znalazłam 3 sukienki, nad którymi się zastanawiam. Chciałabym coś eleganckiego ale za razem nie wyglądać jak Pani po 40stce. Może znacie jakąś stronę oprócz vubu.pl gdzie znajdę ładne sukienki w przystępnej cenie.. A o to moje odnalezione:


1. Wg mojego lubego powinnam zakupić


2. Wpadła mi w oko chyba z miesiąc temu jako pierwsza


3. Urzekła moje serce ale nie potrafię znaleźć bez elementu czarnego, którego chciałabym uniknąć ..


Tak właśnie ciężko wybrać jest sukienkę osobie, która na co dzień uwielbia spodnie i adidasy! <3
  • awatar tkwiąca_w_miejscu: Ostatnia cudna i jeszcze ten czarny kolor, który wyszczupli tu i ówdzie <33 Jeżeli oczywiście ktoś ma coś do wyszczuplenia :D
  • awatar Chrysalis ♕: Pierwsza piękna, najbardziej mi się podoba, ten kolor, krój <3 Pozostałe też niczego sobie, druga taka delikatna i oryginalna, a w trzeciej odkryte ramiona mnie urzekły.
  • awatar Safiye: Ta pierwsza jest śliczna :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 
Ostatni wpis 6 dni temu, a w moim życiu tyle się pozmieniało! Nie wiem od czego zacząć, chyba potrzebuję zmiany w sobie albo to po prostu hormony buzujące we mnie (pms) ale maniakalnie poszukuje sukienki na czerwcowe ważne wesele, na którym będę blisko pary młodej oraz obserwowana przez wielu ludzi (czego nie lubię bardzo) dlatego zależy mi na dobrym a raczej wspaniałym poczuciu swojego wyglądu.. Ale za nic nie potrafię zdecydować się na sukienkę.. Mogę na Was liczyć?.. Na ogół jak wiecie jestem spokojnym człowiekiem nie szukającym żadnych zwad z innymi ludźmi ale na mojej drodze życiowej pojawiła się ona Panna M. która doprowadza mnie do szału swoją perfidią i fałszerstwem.. ale o tym może kiedy indziej aż emocje mi opadną... Aż nie dowierzam, że udało mi się nastukać taki osobisty post :O

Pozdrawiam Was kochane!
 

 
“Dobra rada”

Wytrzymałość naszego organizmu jest niemierzalnie ogromna, potrzeba sporo czasu aby któryś z naszych narządów tak po prostu odmówił posłuszeństwa. Inaczej jest jednak z naszą psychiką, która potrzebuje czasem zaledwie kilka sekund aby z wyżyn stoczyła się prosto na mieliznę pociągając za sobą całą osobę. Zanim spostrzeżesz gdzie się znajdujesz opuszkami palców u stóp starasz się odepchnąć od dna aby nabrać chociaż odrobiny powietrza. Niektórym się to udaje i dzięki temu są w stanie odbić się i wypłynąć ponad poziom, inni niestety pozostają na tym grząskim gruncie czekając na nieodwracalną agonię.. Często trudno nam się odnaleźć między powierzchniami, nabieramy powietrza i zamiast odbić się porządnie od dna to ściąga nas jeszcze bardziej, zaczynamy szukać pocieszenia bo w końcu mamy te “bliskie osoby” ale co się okazuje? Że te bliskie osoby jak każdy człowiek Twoje problemy mają zwyczajnie obok nosa, a jedyne na co ich stać to słowa: “ojej”, “ nie wiem co powiedzieć” bądź jedno z najgorszych “ nie martw się będzie dobrze”.. Dlaczego powiedziałam najgorsze? Bo brzmi prostacko? Bo nikt w nie nie wierzy? NIE wręcz przeciwnie! Kocham te słowa ale kiedy krążą we mnie a nie gdy słyszę litościwe wydukanie ich z ust kogoś kto uważa że nimi naprawi świat! Słysząc je od kogoś czuję się uniżona i postrzeganą za kogoś pozbawionego umysłu, ja doskonale WIEM że będzie dobrze to jest ostoja dla KAŻDEGO! Gdybyśmy tego w sercu nie wiedzieli żaden z nas by nie istniał! Dlatego prosta dobra rada:

Gdy masz kogoś bliskiego w ciężkiej sytuacji, ma zły dzień coś mu nie wyszło, lub piszę bo ma problem! Nie próbuj mu wciskać tych słów, a przyjdź do niego bez zapowiedzi zadzwoń stoję i czekam na Ciebie zbieraj się zabieram Cię na.. (gorącą czekoladę, lody, film, rolki, rower) wszystko co lubi ta osoba i co odciągnie ją od obecnych myśli! Daj jej szansę na dojście samemu do wniosku że “będzie dobrze”..


  • awatar Safiye: Szkoda, że coraz mniej takich osób, które rzucą wszystko by być przy nas i wspierać w trudnych chwilach.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Czasem się zwyczajnie wypalam.. Ale pamiętam o Was i staram się wszystko nadrabiać. Mój czas zabiera 'praca' poszerzenie 'pracy', szkoła, treningi i chęć odpoczęcia chociaż nie potrafię jej złapać.. Moja rada na dziś?: Róbcie wszystko aby życie nie przeleciało Wam od tak przez palce!



 

 
“Ulubiona zupa”



O czym tym razem chcę Wam powiedzieć? O jednej z sytuacji, która dopadła mnie niemalże kilka dni temu, a po całym zajściu nie potrafiła mi wyjść z głowy. Wszyscy mamy bliskie osoby, których potrafimy nazwać “przyjacielem” w jednych zauważamy bratnią duszę w innych zaś po prostu kogoś komu jesteśmy w stanie powierzyć swoje problemy, zagwozdki i swój czas. Na ogół wiemy o tych osobach bardzo dużo, od tych najprostszych spraw: data urodzenia, wiek, dane zamieszkania numer telefonu, ulubiony wykonawca, rozmiar ubrań to również te najtrudniejsze problemy z jakimi zmagają się te osoby na co dzień, co mieszczą w swoich sercach i swojej duszy. Wiemy kiedy mają smutny dzień i co ich męczy… Po tym wszystkim wiedząc jak wiele dzieję się w życiu tak bliskiej osoby dostałam pytanie czy wiem jaka jest ulubiona zupa? I wiecie co poczułam się jakbym dostała prosto w twarz, co ze mnie za przyjaciel skoro nie wiem takiej oczywistej sprawy? Co się w życiu naszym wydarzyło, że wiem najcięższe sprawy drugiego człowieka, staram się pomóc a nie wiem jaką lubi zupę.. Szczegół być może ale to właśnie on tworzy cały ogół.. No dobra do czego zmierzam z tą zupą?.. Do tego że zdecydowanie za często a nawet ciągle rozmawiamy o tym co tak naprawdę jest ulotne w naszym życiu, o tym co dotyczy nas w bardzo małej części, bo są to nasze ‘problemy’.. Dlaczego nazwałam je małe choć wydają się ogromne? Przypomnijcie sobie problem z przed kilku tygodni miesięcy, lat jak wiele zabrały nam wysiłku, czasu i energii a patrząc z obecnego miejsca wydają się zwyczajnie błahe.. To samo robimy teraz skupiając całą swoją uwagę na czymś co minie i z czasem zrozumiemy dokąd doszliśmy.. Jaki wniosek? Kochani skupmy się na sobie, swoich potrzebach i swoich odczuciach, doceńmy bliskość i obecność osoby, nie rozpatrujmy każdego rozdziału naszego życia na miliony innych podrozdziałów. Każdy z nas jest swoim autorem księgi zwanej życiem i to My decydujemy o losie głównego bohatera! Zastanówmy się czy warto poznawać problemy czy może siebie nawzajem!

Ulotność myśli niech będzie na równi z ulotnością naszych problemów, poznajmy się od podstaw, róbmy sobie miłe niespodzianki i nie zamykajmy się na “to co złe w nas”.


Dziękuję za poświęcony czas na moim blogu, z całego serca pozdrawiam


Wybaczcie moją ostatnią nieobecność, dałam się porwać wolnemu weekendowi oto kilka efektów:









Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
“Odnajdź pozytyw”

Ostatnimi czasy wydawało mi się że pewna część mnie została odstawiona, zasłoniona gdzieś w dal.. Mogłabym spokojnie ten stan prostolinijnie zwalić na ‘aurę pogodową’, “przesilenie” czy którekolwiek z tych określeń, ale nie nie nie to byłoby pójściem na łatwiznę i znalezienie zwyczajnej wymówki. Wybrałam tą drugą drogę, dłuższą i więcej wymagającą i wiecie co do mnie dotarło? Odpowiedź, która podejrzewam że będzie również Waszą odpowiedzią Coo to takiego? No to słuchajcie to brak świadomości z naszego szczęścia.. Czyli? Prosto mówiąc, to po prostu nie docenienie najmniejszych drobnostek życia, którym zawdzięczamy wszystko. Bo całość składa się z małych elementów, a ignorując je nie dostrzegniemy piękna ogółu. No to gdzie to wyjście? Już mówię to “mała gra” która pozwoli nam na poznanie małych szczegółów, być może na początku wydaje się dziwna a gdy zaczynamy w nią ‘grać” sprawia trudność ale przekonajcie się jak ja, że to fajna i przede wszystkim pomagająca sprawa Na czym polega? Twoim zadaniem jest każdego dnia odnalezienie co najmniej 4 PLUSÓW swojego życia, ale uwaga NIE MOGĄ SIĘ POWTARZAĆ! Możecie robić to zaraz po przebudzeniu, w podróży, staniu w korku albo w czasie nadchodzącej chmury ciemnych myśli Zacznijcie od 4 a z każdym dniem postarajcie się zwiększać ich liczbę

Moje dzisiejsze przykładowe plusy z życia:
+ wyspałam się (oo tak uwielbiam uczucie wyspania gdy budzik dzwoni o 5.30 każdego dnia)
+ chodzę (w oczekiwaniu na wydanie prawa jazdy przez UM, zdałam sobie sprawę jak to cudownie mieć sprawne nogi, które doprowadzą mnie wszędzie gdzie tylko zapragnę)
+ptasi “śpiwe” (pierwszy raz od bardzo dawna usłyszałam w drodze do pracy ptasie ćwierkanie, które przypomina mi ciepełko)
+śniadanie (wstałam rano i miałam możliwość wypicia ciepłej herbaty i zjedzenia bułki niby to takie oczywiste, ale zastanówmy się jak wielu nie może sobie na to pozwolić)
+uśmiech dziecka (tak jakie to szczęście mieć kontakt z maluchem, patrzeć jak się rozwija i poznaje na nowo świat, na jego ciepłe otwarte serce i radość z wszystkiego)

Banalne? Być może ale dla mnie jedna z niezawodnych metod, polecam spróbujcie uwierzyć i otworzyć się na siebie i świat! Czekam na Wasze relacje! Trzymajcie się ciepło!



 

 
“Pierwszy krok”
Ostatnim razem wspominałam o zautomatyzowaniu, przez te kilka dni myślałam o tym bardzo dużo, dlaczego tak się dzieję jeśli jesteśmy świadomi tego a mimo popadamy w ten stan?.. Jak to jest, że w swojej naturze (oczywiście nie wszyscy) mamy aby dotrzeć do ustanowionego celu, cieszyć się nim i pozostać.. Jasne dążymy do czegoś czego pragniemy i chcemy się tym cieszyć, ale dlaczego tak często w tym pozostajemy? Dlaczego wymagamy od siebie więcej niż dotąd robimy, cele bez czynów są jak słowa rzucane na wiatr.. Pierwszym krokiem jest myśl, to od niej wszystko się zaczyna to dzięki niej zaczynamy rodzić pomysły, postanowienia,cele kolejnym posunięciem jest znalezienie odpowiednich środków, którymi się posłużmy no i w końcu rozpoczęcie działania. Ta pierwsza faza osiągania celu jest najtrudniejszą formą do wykonania dlaczego? Bo nie zawsze wierzymy, że nam się to uda.. Ale powiem Wam coś co doświadczyłam osobiście i w dodatku nie był to jeden raz.. Jeśli pojawia się w nas myśl, że moglibyśmy coś dokonać, że to nam by się marzyło to JESTEŚMY W STANIE TO OSIĄGNĄĆ! Jeśli nasz mózg wygenerował takie coś to znaczy, że ma możliwości osiągnięcia swojej pracy.. A dlaczego czasami wymyślamy, zaczynamy wędrówkę ale się nie udaje? Bo zwyczajnie dajemy się skapitulować złym emocjom jakimi jest strach, obawa i brak wiary w siebie.. Dlatego jeśli stworzyłaś/eś w sobie myśl, nie pozwól jej odejść, nie tłamś w sobie! Daj sobie szansę!



W tęsknocie za wiosną cieńków 2016, nie mogę się doczekać aż znowu tam wrócę tym razem z lepszym sprzętem ( ps. ciepło podobno ma przyjść za 6tyg)
 

 
To nie jest tak że uciekłam, to po prostu skumulowanie sesji z egzaminami + prawko.. I chociaż miałam 2 tygodnie “wolnego” od pracy to w ani jeden nie odpoczęłam.. Ale warto było bo dziś już czyste konto i żadnego egzaminu w najbliższym czasie .. Jednak jest inna strona nasilająca się w mojej głowie, być może to ta pogoda ogromna chęć przywitania wiosny. W każdym razie zdaję sobie sprawę z pewnego zautomatyzowania, prościej? Powoli odnoszę wrażenie, że jestem zwykłym robotem, a tego na pewno nie chcę.. Macie też tak że w kółko robicie to samo i wciąż zastanawiacie się jak zmienić bieg zdarzeń? Ja właśnie jestem w tym momencie i wiecie co Wam powiem, ciężko jest zrobić pierwszy krok bo zmiana nastąpi gdy “powiem” czemuś ‘dość’.. Trudno przychodzi nam odmawiać komuś, ale na tym polega życie, że przeżywamy go dla siebie będąc elementem życia dla innych a nie żyjąc tylko i wyłącznie dla innych, bez własnych ambicji i spełnienia..




  • awatar edertasuna1267: taka prawda, ja ostatnio weszłam w taką rutynę i mam już totalnie dość
  • awatar Miryam: każdy się obawia tego zautomatyzowania, tyle, że każdy w nie wpada, bo prawda jest taka, ze do tego się przyzwyczaja i cieżko jest mu wychylić się spoza strefy komfortu, a to własnie za nią zaczyna się prawdziwe życie :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
W całej wędrówce naszego życia spotykamy zakręty i zawirowania, najważniejsze w tym by nie poddać się i nie zwątpić w to co ma być dla nas podstawą życia, czyli w siebie!


Kolejna odsłona złapanego momentu mojego życia